Zimowy wyjazd na Narty Biegowe

 Co robią sternicy gdy na jeziorze lód ? Szaleją na nartach !

 

Żeby nie wypaść z formy pojechaliśmy w góry ćwiczyć bieganie na nartach. Przez tydzień poznawaliśmy piękno Gór Izerskich, jeździliśmy, chodziliśmy i… smakowaliśmy miejscowe specjały.

Góry Izerskie leżą w zachodniej części Sudetów. Znajdują się na terenie Polski oraz Czech. Nie są zbyt wysokie, najwyższy szczyt – Wysoka Kopa ma 1126 m n.p.m. Bazą wypadową stanowiło schronisko Orle. Jak widać na zdjęciach przypomina trochę dom rodzinny Jamesa Bonda z filmy Skyfall. W rzeczywistości W jest to pozostałość po hucie szkła Carlsthal. Huta istniała do 1890 roku, później została przekształcona w leśniczówkę a w latach 30 XX wieku na terenie osady został założony posterunek służb granicznych. Pomysłodawcą, właścicielem oraz osobą która wie wszystko o dawnej hucie oraz okolicy jest Pan  Stanisław Kornafel. Jeśli będziecie mieć okazję skorzystać z oferty nartybiegowe.org, bądź traficie do schroniska Orle posłuchajcie opowieści bardzo miłego pana Staszka.

Wracając do nart dziennie pokonywaliśmy dystans 30 – 40 kilometrów w zróżnicowanym terenie. Trasy były wybierane przez instruktorów ze względu na obecność śniegu który w tym sezonie jak chyba wszyscy zauważyli był w deficycie. Tak czy inaczej mieliśmy okazję zwiedzić Jakuszyce, Izerkę, Kopalnie kwarcu „Stanisław” – najwyżej położony kamieniołom w Europie, Szklarską Porębę – był tłusty czwartek a więc trzeba było zejść po pączki ;)  no i na koniec najlepsza perełka : Chatka Górzystów  jak sami właściciele piszą :
„Jest to jedyny budynek ocalały z istniejącej tutaj kiedyś osady Gross-Iser. Z powodu specyficznego położenia i różnych zawirowań dziejowych nie ma w Chatce wygód i z pewnością nie spodoba się to miejsce osobom lubiącym luksusy. Nie można dojeżdżać samochodem, pokoje są wyłącznie wieloosobowe, prąd pojawia się od wielkiego święta lub wcale (co dużo osób traktuje jako +), jako oświetlenie służą świeczki lub latarki a w piecach trzeba palić samemu.”

A ja mogę dodać że nigdzie ale to NIGDZIE ! nie robią takich wspaniałych naleśników z jagodami. Kto nie wierzy niech sam się przekona ja daję 10/10.

Poza morderczymi treningami i turystyką kulinarną wieczory spędzaliśmy przy kominku z gitarą, w saunie bądź w międzyczasie jak to na wilków morskich przystało chłodząc się w dopływie Izery która miała jakoś 4 st. C.

Zahartowani, wypoczęci z  naładowanymi bateriami wróciliśmy do swoich miast. Kogo nie było niech żałuje !
Na koniec jeszcze chciałbym w imieniu sterników podziękować Wojtkowi Nowakowi z Nartybiegowe.org za zorganizowanie wyjazdu, nauce jazdy na biegówkach i kolejną listę przygód o których opowiemy chętnym gdzieś na końcu świata – Mazurach w blasku gwiazd i wieczornego ogniska.

A na razie czas wracać do pracy i budowy jachtu.

 

Ahoj !

Paweł

Facebook